czwartek, 28 lutego 2008

Trofeo Ori-Estareja night+classic

W sobotę po południu, biegałem swój pierwszy w życiu nocny sprint. Szału nie było, ale doświadczenie ciekawe. W niedzielę dostałem mocno po uszach. Klasyk był super: długi, ciekawy, wymagający. Do 9 pkt. byłem mistrzem, ale potem "znów ktoś na rozum zaciągnął mi zasłonę" i na 10pkt. poczułem się jak junior. W tamtych czasach takie 5-10' zaćmy się zdarzały, ale teraz... senior z 5-letnim stażem... uuUUuu... Obóz w Portugalii zakończyłem zejściem na dno. Ogólnie jednak odbiję się mocno nogami i wypłynę na powierzchnię, bo taki obóz, na świetnych mapach w trudnym lesie, ze świetną obstawą na zawodach, w świetnej ekipie i w świetnej formie, przynosi tylko REWELACYJNE EFEKTY!

piątek, 22 lutego 2008

Trofeo Ori-Estareja /middle WRE/

Oglądaliście piątkowy trening? No to teraz zobaczcie zawody w takim samym terenie. Teren ten sam tylko mapa inaczej zrobiona. Moim zdaniem lekko bardziej dokładna. Ach Ci Czesi (autorzy map), jak nie wywiną jakiegoś numeru, to nie byliby sobą. Osobiście czuje się zrobiony w jajko - oczywiście na własne życzenie. Po treningu widziałem, że na założonej prędkości dam sobie rade technicznie, jak będę zwracał uwagę na ważniejsze (większe, bardziej widoczne) elementy. Wbiłem to sobie do głowy jeszcze przed samym startem. Często tak robie, aby lepiej zaprogramować organizm, na to co ma zrobić podczas biegu. Zwykle przynosi to dobry efekt, ale nie w momencie, gdy te założenia trzeba zmieniać zaraz po starcie. Nie jestem zawodnikiem, który obmyśla taktykę podczas biegu, rozmyśla, rozważa. Jak biegnę to działam w systemie ping-pong, czyli jest bodziec to reakcja sama przychodzi. Nie zastanawiam się za wiele, bo bazuje na wyuczonych reakcjach. Jak wskoczyłem na trasę to nie ogarnąłem tej drobnicy. Nie wiedziałem za co złapać, z czego zaatakować. Wszystko było takie małe, zwykle odrzucam takie pierdoły. Pozostały, więc dwie opcje zatrzymać się i doczytać wszystko (zatrzymać i pospacerować! -przecież to dobre na trening) lub kierunek+odległość i jakoś go znajde (a jednak nie znajdywałem tak szybko). Nie mam co więcej gadać. Przeczytajcie co napisałem w analizie po zawodach. Wojtek Dwojak lepiej rozegrał ten bieg. Może dlatego, że jest spokojniejszy, wiecej myśli w lesie, szybciej dostraja się do terenu. Tak ,czy tak, cały ten middle był git. Thierry Gueorgiou pewnie ma taki git 2x w tygodniu, co przynosi mu spokój i myślenie, o jakim nikt z Polski nawet nie słyszał. Ja chce 10 takich trudnych middli w roku, czy to wiele Święty Mikołaju? 

czwartek, 21 lutego 2008

Mapy treningowe z Portugalii

Mam tu kilka map z treningów. Można sobie poogladać, jak się ktoś nudzi. Polecam szczególnie mapę Dunas de Cantanhede. Ten piątkowy trening miał być wstępem do zawodów Trofeo Ori-Estareja, odbywających się w weekend. No i był bardzo ciekawą rozgrzewką przed sobotą (middle distance WRE). Mapa bardzo szczegółowa, dużo drobnych elementów, ale do ogarnięcia dla mojego umysłu. Pomyślałem więc, że jutro bedą fajne zawody w sam raz dla mnie, ale...  o tym jutro.

wtorek, 19 lutego 2008

Biežki w Jakuszycach

Wybrałem się dziś na narty biegowe. To dla mnie taaaaaaaaka przyjemność. Śniegu nie brakuje, więc sobie nie żałowałem i przez 2h jeździłem, jeździłem i jeździłem,  aż się zmęczyłem:) było pieknie.

poniedziałek, 18 lutego 2008

POM day.4

        W czwartym dniu zawodów organizator przygotował dla nas dwie niespodzianki. Pierwsza to w białe miejsca na mapie, trzeba było wstawic sobie lekko zielony kolor,a w te lekko zielone, mocno zielone. Dobrze przebieżny las widac na zdjeciu za zawodnikiem?! Jak dla mnie to jakoś go zasłaniają, te prawie 2 metrowe, gęsto rosnące chaszcze (tym razem nie kłujące:). Dzięki temu realizacja takich przebiegów, jak na pkt.1,2,3,4 i kilka innych, wymagała od zawodnika świetnego utrzymania kierunku, podczas kluczenia pomiędzy krzakami.     Druga niespodzianka to skala mapy. Niby 1:10.000, a jednak 1:15.000 (ktoś się poprostu pomylił! lub zapomiał powiedzieć zawodnikom przed startem!). Zamiast 5,2km trasy, mieliśmy 7,8km. Długość trasy to jednak nic, moge robić kilometry, ale jak tu czuć odległość? Na szczęście mózg doswiatczonego seniora jest giętki i automatycznie dobiera odległości na podstawie przestrzeni pomiędzy innymi elementami terenu. Na trasie tylko raz świadomie starałem się wyczuć odległość (myślałem, aby po 200m od pkt.20, zbiec ze ścieżki w odpowiednim momencie) i mi się nie udało, szukałem zawcześnie. Świadomie byłem na 1:10.000, ale podswiadomie moja głowa widziała, obliczała i szacowała,  wcale nie potrzebując mnie do tego. To się nazywa Orienteering-IQ.    Mam jeszcze jedna ciekawostkę: zakreskowane na czerwono tereny na mapie to obszary zamieszkiwania kameleonów:)serio...

sobota, 16 lutego 2008

Bieg w Jarocinie

Dystans około 8,4km. W zeszłym roku pobiegłem 27'16", w tym 28'08". Spóźniłem się na start (interwałowy, co 30")  i tyle co wysiadłem z auta, założyłem kolce i 3,2,1 start! Ogólnie szkoda dnia na spóźnianie się i  szkoda zdrowia na bieganie bez rozgrzewki. 

czwartek, 14 lutego 2008

Portugal O-meeting day.3

Nie pomyliłem się. Poprostu biegaliśmy na tej samej mapie. Niby to samo, a jednak nadal fajnie. Do tego zrobiłem tylko 15" błedu na wariancie na 24pkt-straszne. Miejscami było na serio syfiato. Do dziś wyciągam kolce z nóg, po tej roślince (Toho), widocznej na pierszym planie-i to naprawde było straszne.

Portugal O-meeting day.2 (WRE)

wyniki: http://pom2008.com/files/result/result_wre.html

czwartek, 7 lutego 2008

Portugal O-meeting day.1

Polish Team trenuje w Portugalii. Oto pierwszy dzień zmagań.
Teren nie podobny do niczego w Polsce, więc ten bieg to dla mnie nauka "co w chaszczach piszczy".
wkrótce day.2 ...